![]() |
| Proponuję na nie kliknąć ;) |
Rozwiane włosy. Zaróżowione policzki. Kropelki potu na czole. Zmęczone mięśnie. Kochała to. Mknęła przez pola, lasy, łąki, wioski, ścigając się z wiatrem. Chłonęła każdy najmniejszy szczegół wszystkimi komórkami swojego ciała. Szeleszczące liście. Ćwierkające ptaki. Cykające świerszcze. Rechoczące żaby. Ostatnie promienie słońca padające na jej ciało. Z każdą sekundą wieczorny chłód coraz bardziej opanowywał jej wilgotną od potu skórę. Mrok powoli zaczął ogarniać świat. Delikatna mgła leniwie otulała ziemię. Jeszcze tylko chwila. Ostatni rzut oka na niebo rozświetlone przez tysiące gwiazd i ogromną tarczę księżyca. Pełnia. Czeka ją kolejna bezsenna noc. Chwilę wytchnienia zakłóciły myśli o szarej codzienności. Nie na tyle jednak, by pogrążyła się w rozpaczy. Wieczór podziałał na nią kojąco. Choć na chwilę osiągnęła błogi spokój. Stan, który pragnęła zatrzymać na dłużej. Walczyła świeżo nabytymi siłami. Gorący prysznic i tym razem przyniósł ulgę mięśniom. Obmył z niepotrzebnych myśli. Składając głowę na poduszce nawet nie przypuszczała, że uda się prosto w objęcia Morfeusza.
Zdecydowanym ruchem odsłoniła roletę. Słońce właśnie wyłaniało się zza horyzontu. Skąpało wszystko w delikatnym świetle, rozpraszającym się w rannej mgle. Krople rosy niespokojnie drżały na źdźbłach trawy. Otworzyła okno. Poranek zachwycał feerią barw i dźwięków. Świat właśnie budził się do życia. Złociste słońce odbijało się w jej szklących oczach. Ciepły, a zarazem rześki podmuch wiatru ogarnął jej postać. Odgarniając zbłądzony kosmyk włosów, mimowolnie się uśmiechnęła.
