sobota, 28 maja 2011

zagubiona.




Pustka. Próżnia. Pozorne wypranie z emocji. Maska. Próżnia to stan o najniższej energii. Brak sił. Wycieńczenie. Odkrycie się? Nie, nie może na to pozwolić. Musi trwać uwięziona w bezdennej głębinie własnych uczuć. Zagubiona w czasie i przestrzeni. Automatycznie przeżywająca dzień za dniem. Na zawołanie przybierająca uśmiech na twarz, by się przypadkiem nie zdradzić. By uniknąć zatroskanych spojrzeń i zbędnych tłumaczeń. Nie tego potrzebuje. Błaga o odrobinę energii, wewnętrznego ciepła, które rozgrzeje jej wiecznie zziębnięte kończyny. Nie chce zamarzać. Pragnie promieniować optymizmem, być Słońcem, czyimś centrum wszechświata. Ale wzór na grawitację nie działa. Error: niepoprawne przekształcenie! Szuka błędów na karcie swojego życia. Znajduje niedociągnięcia. Usilnie stara się je wymazać. Ale ciągle pojawiają się kolejne. Nadchodzi zwątpienie. Może nie tą drogą powinna kroczyć? Może czas zmienić kierunek? Tylko po co. Przecież to nic nie da. To nie wina obranej ścieżki. Problem tkwi przecież w jej braku konsekwencji. Nie potrafi wygrać z własnym sercem, mimo ciągłych lekcji od losu. Powinna bardziej się postarać, przyłożyć do nauki i przejść dalej. Skoro inni potrafią, ona też może. A przecież zawsze była ambitna, więc się nie podda. Będzie walczyć z własnymi słabościami, aż ją dostrzeże. Dlaczego oszukuje samą siebie? Przecież nigdy nie będzie idealna. Perpetuum mobile nie istnieje. Tak jak jej odbicie w czyichś stęsknionych tęczówkach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz