poniedziałek, 6 czerwca 2011
bez szans.
Nigdy nie była pewna siebie. Lecz dziś i ta odrobina pewności, którą posiadała, została zdeptana. A może miała po prostu zbyt wygórowane ambicje? Skoro wystarczyło kilkanaście minut, by uwierzyła, że jej wysiłki nie są nic warte. Udowodniono jej, iż tylko jej się wydaje, że potrafi. Po raz kolejny. Więc po co się tak męczyć? Tracić czas i siły, skoro cel z góry jest skazany na niepowodzenie? Przecież inni wiedzą lepiej. To ona nie wie. Nie potrafi realnie ocenić swoich szans i umiejętności. To ona się ciągle myli. Zawsze ma nadzieję na więcej, niż powinna. Na coś, co jej się nie należy. A gdy nagle ktoś brutalnie sprowadzi ją na ziemię, ma łzy w oczach, przekleństwa na końcu języka, a w sercu poczucie zawodu. Bo znów nie była wystarczająco dobra.
Tak, wiem. Zdjęcie - straszne ziarno. Tekst - nadaje się do kosza. Ale dziś nic ponadto ode mnie nie wymagajcie...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Mała rada - nie pisz na siłę. Obierz sobie temat, zostaw sobie trochę czasu na przemyślenie go - jak Michał, tylko jemu trochę długo schodzi :D
OdpowiedzUsuńTaaa, to wiem. Tylko miałam ogromny mętlik w głowie i musiałam z nim coś zrobić. A że wyszło z tego to, co wyszło, to bardzo przepraszam. Nie powinnam traktować bloga jak oczyszczalni na niskim poziomie;)
OdpowiedzUsuń