czwartek, 11 sierpnia 2011

głupia.

Wakacyjne. Prosto z Paryża. Nietykane :)

Często robiła głupie rzeczy. Podejmowała nieprzemyślane decyzje. Była spontaniczna. Lecz nigdy niczego nie żałowała. Do czasu…  Jeden wybryk za dużo. Wyrzuty sumienia. Żal do samej siebie. Że nie potrafiła powiedzieć "Nie". Że jest słabsza niż sądziła. Lecz teraz już nic nie zmieni tego, co się stało. Nie będzie w stanie tego zapomnieć. Już wie, że za błędy płaci się najwyższą cenę. Ale uczy się oswajać ze wspomnieniami. To jedyna droga.


5 komentarzy:

  1. ola boga..
    niektórzy ludzie mają prawdziwe problemy, rozumiem, że pewnie teraz cierpisz ale popatrz na wszystko z innej strony, naucz się cieszyć z tego co masz. bo tylko krytykujesz, narzekasz i rozpaczasz odkąd ta witrynka istnieje.
    żyj!
    ileż ty możesz miec lat?

    OdpowiedzUsuń
  2. @ Anonim
    Masz trochę racji. Ale z drugiej strony Jej blog = Jej sprawy, nawet jeśli pisałaby o samych problemach.

    @erell
    Nieżyjący już (niestety) Stanisław Lem powiedział kiedyś, że "głupota jest silnikiem napędowym historii". Rozważ te święte dla mnie słowa i zrozumiesz, że wszystkie nasze błędy i wybryki są czymś normalnym.

    Co do zdjęcia - wierzę Ci, że "nietykane". Widziałem kiedyś reportaż na temat tego piłkarza w Galileo na ProSieben (taki niemiecki kanał propagandowy). Fajnie, że je wstawiłaś, ale to zdjęcie + tekst "Jeden wybryk za dużo" budzi we mnie dziwne skojarzenia...

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaczyna mnie bawić, iż co poniektórzy myślą, że bohaterką tekstów tu zamieszczanych jestem ja;)Swoją drogą, ciekawe, skąd takie wnioski? A więc gwoli uściślenia nie, nie jestem, a to co tu się pojawia jest tzw. "żałosną twórczością własną". Nie da się jednak zaprzeczyć, że w każdym tworze zostawiamy cząstkę siebie, jednak tu bardziej proponowałabym się skupić na moich zdjęciach.;) Co do klimatu tu panującego - to kaprys mojego wena, i nie sądzę by uległ on jakiejś metamorfozie, choć nie wykluczam możliwości pojawienia się tu czegoś tryskającego optymizmem. Na razie zanosi się jednak na zianie nudą, wianie pustką czy ociekanie żałością. Tyle ode mnie, dziękuję za uwagę i ładnie proszę o komentarze karmiące wena. Pozdrawiam, erell.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bohaterką tekstów tu zamieszczonych jesteś TY w 100%, więc się nie wypieraj. Tak jak wcześniej miałam co do tego wątpliwości, tak po tym "tekście" (bo jak by nie patrzeć to tylko parę skleconych zdań) nie mam żadnych złudzeń. Nazywając też soją twórczość "żałosną" nie zyskujesz w niczyich oczach, bo skoro to żałosne to czemu to wrzucasz? A jeśli nie, to dlaczego udajesz taką skromną? Chcesz pisać o sobie - pisz. Ale pisz dla przyjemności, tak, żebyś była dumna z tego co tworzysz. I jeszcze słówko. Wena nie istnieje, tak sobie tylko wmawiamy, jeśli umiemy pisać to jest to w nas, dzień po dniu.
    Pozdrawiam i radzę poszukać pocieszenia u bliskich, nie w internecie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, że jednak precyzyjność jest podstawą każdej dyskusji... Żałosna = przepełniona żalem (dla mnie to było oczywiste, widać odczytano to inaczej). Nadal nie dowiedziałam się, dlaczego twierdzisz, że piszę o sobie, nie uzasadniłaś swojego zdania. A "tekst" nie zawsze musi być długi by nieść za sobą treść. I tak samo by coś napisać, trzeba mieć na to pomysł, który ja nazywam weną. I nigdy nie twierdziłam, że umiem pisać, jestem totalną amatorką, która robi to bo lubi, podobnie jest zresztą z fotografią. I tak jak mówiłam, a teraz powtarzam - nie piszę o sobie, być może zawieram jakieś wątki autobiograficzne, co jest w tym przypadku nieuniknione, bo pisze o emocjach, które są nieodłączną częścią naszego życia. Zresztą nie jest to miejsce bym komukolwiek cokolwiek udowadniała. Nie chcesz wierzyć, to nie wierz - twoja sprawa. Nie mów jednak, że wiesz coś na 100%, gdy nie potrafisz poprzeć tego argumentami. Nie znasz mnie, więc nie masz jakichkolwiek podstaw do podobnych twierdzeń.
    Pozdrawiam, erell.

    OdpowiedzUsuń